Tajemnica Izraela


Ziemia Święta czy Izrael?

październik 27, 2013
Print Friendly

Autor artykułu: Ariel Ben Ami

Czasami zdarza mi się słyszeć rozmowy katolików o pielgrzymce do Ziemi Świętej i muszę przyznać, że to mnie lekko denerwuje. Dlaczego miałoby to ciebie denerwować? – spytalibyście –  Co jest złego w tym, że katolicy przyjeżdżają do kraju, w którym żył Jezus, kolebki ich wiary?

Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że katolicy przyjeżdżają do kraju, w którym żył Jezus.

Przeciwnie, ponieważ mieszkam tu od około ośmiu lat i wiem, jak ten fascynujący kraj może odmienić życie człowieka, sam polecałbym taką pielgrzymkę każdemu.

Chodzi o terminologię, z którą mam ciężki orzech do zgryzienia. Prawie zawsze, kiedy słyszę katolików rozmawiających o podróżach do kraju Biblii, nazywają go niemal wyłącznie “Ziemią Świętą”, rzadko “Izraelem”. Mój przyjaciel ostatnio napisał artykuł na temat swojej własnej pielgrzymki i po przeczytaniu jego, skądinąd poruszającego, świadectwa uświadomiłem sobie, że napisał cały ten artykuł, ani razu nie wymieniając nazwy kraju, do którego z takim entuzjazmem jechał – Izraela.

Dlaczego zwracam na to uwagę? – moglibyście zapytać.

Cóż, po pierwsze, tak się składa, że kraj Biblii i Jezusa to autentyczne państwo – prawdziwy naród, który ma prawdziwą nazwę, która nie brzmi „Ziemia Święta” ani „Palestyna”, ale „Izrael”.  Zdaję sobie sprawę, że obecnie jest to zagadnienie nacechowane politycznie , niemniej jednak to określenie jest faktem.

W użyciu nazwy „Izrael” nie chodzi o pozycję polityczną czy zajmowanie stanowiska w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Głównie chodzi tu o nasze własne biblijne korzenie i tożsamość. Który termin najczęściej pojawia się w Piśmie Świętym? Szybka analiza daje następujące wyniki:

Palestyna: 0 przypadków występowania

Ziemia Święta: 1 przypadek występowania (Za 2,12)

Izrael: 2787 przypadków występowania (2489 w Starym Testamencie, 228 w Księgach deuterokanonicznych, 70 w Nowym Testamencie)

Nie chciałbym być źle zrozumiany. Tak naprawdę nie mam problemu z terminem „Ziemia Święta”. Izrael niezaprzeczalnie jest Ziemią Świętą z racji tego, że był miejscem, gdzie rozegrały się wszystkie (wielkie)wydarzenia, związane z historią zbawienia. Jednak dlaczego wielu katolików zdaje się mieć trudność z wymówieniem nazwy Izraela, skoro Biblia, nasze korzenie, nasze dziedzictwo, nasza wiara biorą swój początek w Izraelu?

Pomyślcie przez chwilę, kto jest Autorem tego słowa. Zgodnie z Pismem Świętym, sam Bóg użył tej nazwy, kiedy nadał patriarsze Jakubowi imię „Izrael” i natychmiast powiązał je z ziemią, leżącą pomiędzy Morzem Śródziemnym a rzeką Jordan (Rdz 35,10-12). Rodzina Jakuba, „dzieci Izraela”, podążyła do Egiptu (Rdz 46,1-27), gdzie ogromnie się rozrosła i doświadczyła długiej i gorzkiej niewoli, i skąd została wyprowadzona przez Mojżesza do ziemi, którą obiecał im Bóg, ziemi „mlekiem i miodem płynącej” (Wy 3,8), która stała się Eretz Izrael – Ziemią Izraela. Dzieci Izraela pod przewodnictwem Jozuego weszły do Ziemi Obiecanej i tam właśnie Król Dawid założył wielkie Królestwo Izraela. W opisach od czasów patriarchów, przez czasy niewoli egipskiej, królestwa Dawida, wygnania Babilońskiego, powrotu do Judei aż do czasów Jezusa czytamy o historii przymierza Boga z ludem i ziemią Izraela.

Nie inaczej jest w Nowym Testamencie.  Ziemia rodzinna Jezusa nadal nazywana jest „ziemią Izraela” (por. Mt 2,20-21) lub „Izraelem” (por. Łk 7,9), a rodacy Jezusa, Żydzi – są „ludem Izraela” (por. Dz 4,10), „domem Izraela” (por. Mt 15,24) lub po prostu „Izraelem” (por. J 1,31; Dz 1,6). Nawiasem mówiąc, określanie ojczyzny Jezusa mianem Palestyny jest nieuzasadnione chronologicznie, ponieważ dopiero ponad sto lat później (w roku 132) cesarz Hadrian zmienił nazwę prowincji judejskiej na Syria Palaestina, próbując w ten sposób wykorzenić tożsamość żydowską w regionie.

Jednak jest jeszcze coś. Nie tylko ziemia rodzinna Jezusa i żyjący na niej lud są identyfikowane z Izraelem. Sam Bóg nazywa siebie „Bogiem Izraela” (203 razy określenie to występuje w Biblii) i „Królem Izraela” (por. Iz 44,6; So 3,15), a Jezus również nosi ten ostatni tytuł w Nowym Testamencie (J 1,49;12-13).

Tak więc dla nas, katolików, Izrael – ziemia i lud – jest integralną częścią naszego biblijnego i duchowego dziedzictwa, ponieważ nazwa Izraela jest nierozerwalnie związana z samą tożsamością Boga i przymierzem, które zawarł ze swoim ludem. I  tu nasuwa się pytanie: dlaczego katolicy tak niechętnie wymawiają nazwę Izraela? (nazywają Izrael po imieniu)

Bez wątpienia, dla wielu katolików upodobanie  do terminu „Ziemia Święta” jest po prostu kwestią przyzwyczajenia, a za wyborem określenia prawdopodobnie nie stoi żadna lub choćby znikoma refleksja teologiczna. Pielgrzymki katolickie zazwyczaj są reklamowane jako pielgrzymki „do Ziemi Świętej”. Jest to termin standardowy, do którego większość katolików jest przyzwyczajona i dlatego siłą rzeczy  nazywają oni Izrael „Ziemią Świętą”.

To pokazuje, jak podejrzewam, że chodzi tu o coś znacznie więcej niż tylko nieszkodliwy dobór słów i że wskazuje na znacznie głębszy i bardziej powszechny problem.

Najprościej ujmując, wydaje się, że w świadomości przeciętnego katolika istnieje

podział lub rodzaj „Wielkiego Rozwodu” (przytaczając termin C.S. Lewisa) między biblijnym Izraelem a Izraelem współczesnym.  Z jednej strony mamy starożytną ziemię Izraela, o której czytamy w Biblii. Stąd „Ziemia Święta” jawi się jako rodzaj cudownego skansenu, do którego możemy pojechać i zobaczyć starożytną kolebkę naszej wiary. Jednak z drugiej strony – i tu entuzjazm pielgrzyma zamienia się w coś na kształt cichego zakłopotania – jest bezsensowny konflikt izraelsko-palestyński, a to wielki wstyd, że ma on miejsce właśnie w Ziemi Świętej. Oczywiście współczesne, nieuporządkowane, świeckie państwo izraelskie ze wszystkimi swoimi problemami nie ma nic wspólnego ze słynną, świętą kolebką naszej wiary, gdzie chodził i nauczał Jezus.

A może jednak ma? Czy naprawdę nie ma żadnego związku między biblijnym i współczesnym Izraelem?

–Cóż – powiecie – Izrael na początku był ludem Bożym. Ale potem przyszedł Jezus, Żydzi Go odrzucili, dlatego znalazł nowych ludzi, Kościół, który jest teraz „nowym Izraelem”. Obecnie obietnice Boga dotyczą spraw duchowych; nie dotyczą już spraw materialnych i nie są kwestią terytorialną czy polityczną.

– Zatem opieracie rozdzielność pomiędzy biblijnym i współczesnym Izraelem na starym poglądzie, zwanym teologią zastępstwa.  Teoria ta głosi, że ponieważ większość Żydów odrzuciła Jezusa, Bóg „wydziedziczył” ich i na ich miejscu ustanowił Kościół, który jest teraz „nowym” i „prawdziwym” Izraelem.  Tak więc „stary Izrael” (czyli naród żydowski) nie odgrywał  już żadnej roli w historii zbawienia, a historyczny związek między Żydami i ziemią izraelską jest obecnie nieaktualny.

– Tak, o to właśnie chodzi.

– Problem w tym, że Kościół odrzuca tę interpretację. Powtarzając za św. Pawłem, Kościół głosi, że Bóg nigdy nie unieważnił swojego Przymierza z narodem żydowskim, bo Jego Przymierze jest trwałe: „Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania” (Deklaracja Nostra Aetate pkt. 4; por. KKK 839, Rz 11,29). [Nie oznacza to, że owo Przymierze może ich zbawić bez Jezusa. Czy rozumiecie już, na czym polega Teologia Podwójnego Przymierza?]

– Hmm, dobrze więc, może Bogu w jakiś sposób wciąż zależy na Żydach. Ale to nie znaczy, że ziemia izraelska wciąż ma jakieś znaczenie. Jeśli Kościół jest nowym ludem Bożym i „nowym Izraelem”, to użycie nazwy Izraela w znaczeniu państwa sprawia, że czuję się trochę niezręcznie: jak mogą być dwa Izraele? Czy to nie jest odrobinę schizofreniczne? A poza tym, czy Nowe Przymierze nie jest przymierzem duchowym, niematerialnym? Kogo obchodzi ziemia?

– Kościół ogłosił, że teologia zastępstwa jest mylna i że Przymierze Boga z narodem żydowskim jest nieodwołalne i nadal obowiązuje. Jak więc możesz oddzielać Boże Przymierze od obietnicy dotyczącej ziemi? Za każdym razem, gdy Bóg potwierdza w Biblii swoje Przymierze z potomkami Abrahama, dodaje, że Eretz Israel jest znakiem i gwarancją tego Przymierza (por. Rdz 13,14-17; 17,5-8; 26,3-4; 35,10-12; 50,24; Wy 32,13; Pwt 1,8). Jak więc możesz twierdzić, że Boże Przymierze z narodem izraelskim nadal obowiązuje i jednocześnie mówić, że ziemia izraelska nie ma żadnego znaczenia? TO dopiero jest schizofrenia! To tak, jakby mężczyzna żenił się z kobietą, ale odmawiał, by z nią mieszkać i mieć z nią dzieci. Istotą małżeństwa jest miłosny związek między małżonkami i poczęcie dzieci. (prokreacja)Jeśli tego zabraknie, pozostaje tylko parodia małżeństwa, bezsensowna przysięga pozbawiona treści. Tak samo sprawa ma się z Przymierzem Boga z Izraelem. Nie można mówić, że Przymierze wciąż obowiązuje , jednocześnie zaprzeczając jego istocie.

– Twierdzisz zatem, że Boże Przymierze z narodem żydowskim nie ma sensu, jeśli nie brać pod uwagę ziemi izraelskiej. Jednak współczesny Izrael jest podmiotem świeckim, zbudowanym na niesprawiedliwości. Spójrz, co oni robią z Palestyńczykami!

– Zostawmy z (na) boku kwestię, kto ma przewagę moralną w tym konflikcie, wszystkie obiegowe, niezrównoważone  i nieścisłe poglądy, które przedstawiają Izrael jako złego agresora, a Palestyńczyków – jako niewinnie ciemiężonych. Zostawmy z boku również stałe zagrożenie egzystencjalne, z którym państwo izraelskie zmaga się od swojego powstania, oraz dziesiątki tysięcy ofiar terroryzmu i wojny. Przyznajmy, że Izrael dopuścił się pewnych niesprawiedliwości wobec Palestyńczyków, że w społeczeństwie izraelskim jest wiele zła i grzechu. Nie ulega wątpliwości, że te rzeczy nie powinny być nigdy karane, a my powinniśmy się zawsze modlić i pracować na rzecz zadośćuczynienia, sprawiedliwości, pojednania i pokoju tam, gdzie dopuszczono się niesprawiedliwości. Chcemy sprawiedliwości i godności dla Palestyńczyków oraz pokoju i pojednania między naszymi (pomiędzy obydwoma – bez „naszymi”)narodami.  Czy ludzki grzech może kiedykolwiek unieważnić Boży wybór, przymierze i obietnice? Gdyby tak było, Kościół przestałby istnieć dawno temu, bo w jego historii nie brakuje grzechu, niewierności, niesprawiedliwości, korupcji, wojen itd. Fakt, że Izrael zgrzeszył i nadal grzeszy, nie unieważnia Bożego wyboru i Przymierza z nim, bo Bóg w swojej naturze jest wierny nawet pośród ludzkiego grzechu i porażki.

W Starym Testamencie Bóg przyrzeka ukarać Izraela z  jego grzechy, a kulminacją Bożej kary jest wygnanie z ziemi izraelskiej. Jednak nawet, gdy Izrael zawodzi, Boża wierność Przymierzu jest większa niż grzech Izraela. Przymierze Boga z Jego ludem, z Eretz Israel jako znakiem i gwarancją, jest bezwarunkowe i niezmienne, tak jak przymierze, które Bóg zawarł z dniem i nocą, z niebem i ziemią (Jer 33,25-26). Ono nigdy nie zostało odwołane przez Nowe Przymierze. Nawet wtedy, gdy Izrael grzeszył śmiertelnie, Boże Przymierze z nim pozostało bez zmian. Nawet, gdy ich niewierność spowodowała karę Bożą i wygnanie, Bóg wielokrotnie obiecuje, że ponownie zgromadzi ich w ziemi, którą obiecał ich przodkom, że wyleje na nich swego Ducha i da im nowe serce (por. Pwt 30,1-6; Iz 11,12; 14,1; 43,5-6; 49,12; Jer 3,16-18; 16,14-16; 32,41; Ez 11,17-20; 36-37; Am 9:14-15). Czy proroctwo dotyczące tego, że Izrael otrzyma Bożego Ducha i nowe serce, nie wskazuje na ich przyszłe spotkanie z Mesjaszem, który przyszedł, aby dać Ducha Świętego? Czy to możliwe, że widzimy dziś spełnienie tego proroctwa na własne oczy?

Pozwólcie, że podzielę się z Wami moim własnym doświadczeniem pielgrzymki do Ziemi Świętej. Pierwszy raz byłem tu w 1997 roku. Byłem świeżym konwertytą, ewangelikiem. Zaraz po mojej konwersji zacząłem intensywnie czytać Pismo Święte i w krótkim czasie zdałem sobie sprawę, że wszystkie wydarzenia, dotyczące historii zbawienia, opisane w Biblii od czasów Abrahama do czasów Jezusa i apostołów, koncentrowały się wokół ziemi i ludu Izraela. Dlatego postanowiłem pojechać do Izraela, aby „powrócić do przeszłości”: by zobaczyć miejsca, po których chodził Jezus, wzgórza w Galilei, gdzie czynił cuda, ulice Jerozolimy, na których nauczał oraz górę, na której został ukrzyżowany, pochowany i na której zmartwychwstał.

Wszystko to było naprawdę niesamowite. Ale odkryłem znacznie więcej. Zrozumiałem, że choć przeszłość Izraela jest doniosła, fascynująca i dla nas, chrześcijan, wprowadza Biblię w życie, to jego rola w Bożym planie nie skończyła się wraz z ostatnimi kartami Biblii. Odkryłem, że przemierzając Izrael, nie tylko zwiedzamy muzeum Biblii, nie tylko wchodzimy do wehikułu czasu, który zabiera nas 2000 lat wstecz, ale wchodzimy również do żywej rzeczywistości Słowa Bożego, które spełnia się pośród Jego narodu w dzisiejszych czasach. W Izraelu możemy z bliska obserwować trwałą wierność Boga wobec Izraela i przyrzeczoną trwałą miłość wobec Jego Narodu Wybranego, które Bóg wciąż objawia pośród nas.

Począwszy od lat 1947/48 jesteśmy świadkami cudownego odrodzenia państwa Izrael i powrotu narodu wybranego przez Boga do ziemi, którą On obiecał ich przodkom. W 1967 roku po raz pierwszy od ponad dwóch tysięcy lat Żydzi odzyskali pełną niepodległość Jerozolimy. Na ten sam rok datuje się początek Żydowskiego Ruchu Mesjańskiego, obecnie największego i najszybciej rozwijającego się ruchu Żydowsko-chrześcijańskiego począwszy od pierwszych stuleci Kościoła. Odnowienie Kościoła Obrzezanych jest równoznaczne z powstaniem Hebrajskiej Wspólnoty Katolickiej.

Objawienie Boże mówi nam, że ponowne przyjście Chrystusa „zatrzymane w każdej chwili historii do momentu uznania Go przez całego Izraela „(KKK 674). Jezus sam zasugerował, że po długim okresie okupacji przez pogan, Jerozolima w końcu powróci pod niepodległe rządy Izraela (Łk 21,24: „A Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią”). Czy my, katolicy, faktycznie wierzymy, że powrót narodu żydowskiego do ziemi Izraela – ziemi, którą Bóg nieodwołalnie obiecał w całym Piśmie Świętym ich przodkom – to tylko zwykły, niezwiązany pozostałymi biblijnymi obietnicami, wypadek w historii? Czy ośmielamy się widzieć coś więcej w tych doniosłych wydarzeniach, toczących się na naszych oczach, w naszych czasach?

Oczywiście, jedźcie do Ziemi Świętej. Napawajcie się widokami i dźwiękami. Jedźcie tam, gdzie Jezus się narodził, mieszkał, umarł i zmartwychwstał. A kiedy pojedziecie tam i powrócicie do przeszłości, miejcie oczy i serca otwarte, aby zobaczyć tajemnicę Bożego działania wśród Jego ludu w teraźniejszości i przyszłości. Miejcie odwagę patrzeć pomiędzy walkami, sporami, ludzkimi słabościami, grzechami i bólem, którymi dotknięta jest Ziemia Święta i jej naród. Pamiętajcie, że Ziemia Święta jest święta, bo jest Izraelem. Jest święta, bo nosi imię nadane jej przez samego Boga, Boga Izraela.

„Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił. I wzbudził dla nas moc zbawczą w domu swego sługi Dawida. Jak zapowiedział od dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą. Że naszym ojcom okaże miłosierdzie i wspomni na swe święte przymierze, na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu Abrahamowi. Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, służyć Mu będziemy bez trwogi w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze.” (Łk 1,68-75)

źródło

http://www.catholicsforisrael.com/en/articles/israel-and-the-church/113-holy-land-or-israel


Leave a reply