Tajemnica Izraela


Chrystus – “Chwała Izraela”

październik 27, 2013
Print Friendly

Autor artykułu: o. Raniero Cantalamessa, Rozdział z Tajemnica Bożego Narodzenia

Słowa Nunc Dimittis, rzucają światło zarówno na obecny problem relacji pomiędzy Kościołem a religiami niechrześcijańskimi, jak również na problem relacji między Kościołem a ludem Izraela, między chrześcijanami a Żydami. Jeśli Chrystus jest „chwałą swego ludu, Izraela”, to my, chrześcijanie, musimy dołożyć wszelkich starań przede wszystkim, byśmy sami uznali ten fakt, a następnie usunęli wszystkie przeszkody, które nie pozwalają Izraelowi uznać tej prawdy. Pierwszą i najważniejszą przeszkodą do usunięcia jest to, co św. Paweł nazywa „wrogością”, „rozdzielającym murem” zbudowanym na wzajemnym niezrozumieniu, nieufności i niechęci, mur, który Jezus zburzył poprzez swoją śmierć na krzyżu (por. Ef 2,14), który jednak wciąż trzeba burzyć czynem, zwłaszcza po tym wszystkim, co miało miejsce na przestrzeni ostatnich dwudziestu wieków od Zmartwychwstania Chrystusa. Św. Paweł uczy nas, że najlepszą drogą do pojednania między Izraelem i Kościołem jest miłość i szacunek: „Prawdę mówię w Chrystusie”, pisał do Rzymian, „nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieustanny ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa” (Paweł odłączony od Chrystusa!) „dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus” (Rz 9,1-5).

To stało się moim własnym doświadczeniem kilka lat temu podczas mojej drugiej pielgrzymki do Ziemi Świętej. Pierwszą rzeczą, którą sobie uświadomiłem jeszcze podczas podróży do Izraela, było to, że jako chrześcijanin, nie mogę pozostawać więźniem sądów politycznych, które świat wydawał na Izrael w atmosferze ataków i represji po tym, jak Izraelczycy podbili terytoria arabskie, ale że jestem zobowiązany kochać tych ludzi ze względu na to, że „z nich również jest Chrystus”. Powinienem ich kochać tak jak Jezusa, Maryję, Apostołów i cały Kościół pierwotny, który ma swój początek tam, gdzie i Żydzi. Była to sprawa swego rodzaju nawrócenia do Izraela, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem i która, jak w przypadku wszystkich nawróceń, wymagała zmiany mentalności i serca.

W ich żyłach, Żydów, płynie ta sama krew, która płynęła w żyłach Jezusa, tak jak zostało to zapisane, że „nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do swego ciała” (por. Ef 5,29). Jezus, który tak jak my jest człowiekiem, chociaż jest Bogiem, cieszy się, jeśli my, chrześcijanie, miłujemy się nawzajem i usprawiedliwiamy Jego lud, nawet jeśli do dziś Go nie przyjął. Często zdarza mi się w mojej posłudze kapłańskiej, że poznaję młodych chłopaków i dziewczyny, którzy byli odrzuceni, a niejednokrotnie nawet traktowani jak trędowaci, ponieważ poświęcili się Bogu i widziałem radość, której doświadczali, gdy mówiłem dobrze o ich rodzicach i starałem się ich usprawiedliwić. Byli szczęśliwsi niż gdybym powiedział, że mieli absolutną rację co do niesprawiedliwego traktowania ich przez rodziny. W przypadku Jezusa jest to efekt i szczegół Jego rzeczywistego wcielenia, które musimy uszanować z podobną skromnością, jak w przypadku tragedii rodzinnej przyjaciela, gdy wspominamy o niej dyskretnie i ze współczuciem. Izrael jest pierworodnym dzieckiem Boga: „Bóg miłował Izraela, gdy ten jeszcze był dzieckiem” (por. Oz 11,1) i wiemy, że Jego miłość jest „wieczna” (Jer 31,3).

Chrześcijanie powinni kochać Izrael nie tylko przez pamięć, ale też przez nadzieję; nie tylko za to, czym był, ale i za to, czym będzie. Jego „upadek”, mówi Apostoł, „nie jest wieczny” i Bóg „ma moc wszczepić ich ponownie” (por. Rz 11,11-23). Jeśli odrzucenie go oznacza pojednanie dla świata, ciągnie Apostoł, czym będzie ich przyjęcie, jeśli nie powstaniem ze śmierci do życia? (por. Rz 11,15). Symeon powiedział, że Jezus „jest przeznaczony na upadek i na powstanie wielu w Izraelu” (Łk 2,34), co może być rozumiane jako: na upadek jednych i powstanie innych, ale również, jak rozumiał to Apostoł: najpierw na upadek, potem na powstanie Izraela. Z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej, wszystkie te wieki były narastającym oczekiwaniem, jakby długim objazdem w historii, który nie wiemy, jak długo potrwa, zanim Jezus znów przejdzie pośród Izraela, który będzie mógł powiedzieć tak, jak to jest napisane: „Błogosławiony, który przychodzi w Imię Pańskie” (por. Łk 13,35).

Podczas wspomnianej podróży te myśli niespodziewanie  wzbudziły we mnie przekonanie, że Kościół jest odpowiedzialny za Izrael! Odpowiada za niego w szczególny sposób, zupełnie inaczej, niż inni ludzie. Kościół sam w swoim sercu strzeże i ożywia Boży plan dla Izraela. Ta odpowiedzialność w wierze wymaga od Kościoła, aby kochał Żydów, czekał na nich, prosił o wybaczenie, tak jak już to robi, że były czasy, kiedy ukrywał przed nimi prawdziwego Jezusa, tego Jezusa, który ich kocha i który jest ich „chwałą”; tego Jezusa, który uczył nas, byśmy pozwalali, aby raczej nas znieważano i zabijano, niż byśmy mieli znieważać i zabijać innych. Jeśli to opóźnienie było tak duże i bolesne, to z pewnością stało się tak z winy chrześcijan. W tym świetle możemy zrozumieć nowe znaki, których doświadczamy w Kościele, jak np. deklarację Nostra Aetate Soboru Watykańskiego II, wizytę Papieża w synagodze w Rzymie, gdzie nazwał Żydów „starszymi braćmi”, czy wreszcie normy wyznaczone przez Rzym w celu wyeliminowania z chrześcijańskiej katechezy i kazań wszystkich tych elementów i środków wyrazu, które mogłyby obrażać Żydów i które nie są konieczne lub uzasadnione wiernością Słowu Bożemu.

W parze z ową odpowiedzialnością, która ma związek z przeszłością, idzie inna, która dotyczy obecnej sytuacji Izraela jako narodu i państwa. Na tę obecną sytuację można wydawać sądy ludzkie i polityczne, tak samo jak można wydawać wyroki teologii i wiary. Sąd polityczny jest wyrażany zarówno przez głowy państw, jak i przez ONZ. Istnieje przy tym szereg różnych i przeciwstawnych opinii, ponieważ cała myśl polityczna, nie wyłączając tej dotyczącej Izraela w Starym Testamencie, sama w sobie jest niejednoznaczna, zmieszana z ludzkim grzechem nawet, jeśli Bóg robi z niej użytek dla swojego planu zbawienia, jak to miało miejsce w Starym Testamencie. Nierozwiązany problem Palestyńczyków wypędzonych z ich ziemi sprawia, że polityczne sądy są raczej wyrazem potępienia niż akceptacji dla Izraela. Jednak, jak już wspomniałem, chrześcijanie nie mogą zatrzymać się na tych politycznych lub dyplomatycznych wyrokach. Istnieje jeszcze wymiar historii zbawienia i wymiar teologiczny problemu, który odczuć może tylko Kościół. Dzielimy z Żydami biblijną pewność, że Bóg dał im kraj Kanaanu na zawsze (Rdz 17,8; Iż 43,5; Jer 32,22; Ez 36,24; Am 9,14). Z drugiej strony, wiemy, że „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29).

Innymi słowy, wiemy, że Bóg dał Izraelowi ziemię, ale nie ma wzmianki, aby mu ją odebrał na zawsze. Czy my jako chrześcijanie możemy wykluczyć, że to, co się dzieje w naszych czasach, ten powrót Izraela do ziemi jego przodków, ma pewien, będący dla nas wciąż tajemnicą, związek z owym opatrznościowym porządkiem, dotyczącym Narodu Wybranego i wprowadzanym w życie pomimo ludzkich błędów i nadużyć, jak to się dzieje w Kościele? Jeśli Izrael ma pewnego dnia wejść do Nowego Przymierza, św. Paweł mówi nam, że nie zrobi tego w kilka osób, ale jako cały naród, ale jako wiecznie żywe „korzenie”. Jednak jeśli Izrael ma wejść jako cały naród, to musi być narodem, musi mieć ziemię na własność, organizację i głos wśród narodów świata. Fakt, że Izrael uzyskał zachował etniczną jedność na przestrzeni wieków i pomimo wielu historycznych zawirowań, sam w sobie jest znakiem przeznaczenia, które nie zostało zakłócone, ale oczekuje spełnienia. W ciągu wieków wiele narodów zostało wypędzonych z ich ziemi, ale żaden z nich nie był w stanie pozostać nienaruszonym jako naród w nowej sytuacji. Stając twarzą w twarz z tym faktem, nie możemy nie wspomnieć słów Boga w Księdze Jeremiasza: „Jeśliby te prawa przestały działać przed moim obliczem,” (prawa, które rządzą słońcem, księżycem, gwiazdami i morzami!) „wyrocznia Pana – wtedy i pokolenie Izraela przestałoby być narodem przed moim obliczem na zawsze” (Jer 31,36). Nawet ogromny krzyż, który Izrael niósł na swoich barkach jest znakiem, że Bóg przygotowuje mu „zmartwychwstanie”, tak jak zrobił to w przypadku swojego Syna, który reprezentował Izraela. Żydzi sami nie są w stanie całkowicie pojąć tego znaku w swojej historii, ponieważ nie uznali w pełni zamysłu, że Mesjasz „ma cierpieć te rzeczy, aby wejść do swej chwały” (Łk 24,26), ale my jako chrześcijanie powinniśmy go pojąć. Kiedy Edyta Stein widziała zagładę, którą naziści przygotowywali dla jej zbliżających się rodaków, przypomniała sobie, jak pewnego dnia modliła się w kaplicy, a potem zapisała: „Pod Krzyżem zrozumiałam los Ludu Bożego. Myślałam, że zrozumieją, iż jest to Krzyż Chrystusowy, który muszą przyjąć na siebie w imieniu wszystkich”. A ona w rzeczywistości wzięła go na siebie, w imieniu wszystkich.

Kościół musi więc bacznie śledzić te znaki, tak jak Maryja zachowywała słowa w swoim sercu i rozważała je (por. Łk 2,19). Kościół nie może się cofnąć i przejąć cechy starego Izraela z jego silną więzią pomiędzy ludem, ziemią i wiarą. Nowe zbawienie zostało przygotowane „dla wszystkich narodów”. Oczekuje się, że fizyczny Izrael wejdzie i stanie się częścią Izraela z Ducha, zachowując swoją tożsamość, również fizyczną, która jest jego jedynym przywilejem. Dlatego św. Paweł razem z wszystkimi, którzy przeszli ze Starego do Nowego Przymierza może powiedzieć: „ Hebrajczykami są? Ja także. Izraelitami są? Ja również. Potomstwem Abrahama? I ja.” Apostoł mówi nawet: „Ja jeszcze bardziej” (por. 2 Kor 11,22) i miał rację, przynajmniej jeśli chodzi o wiarę chrześcijańską, bo tylko w Chrystusie spełnia się los narodu żydowskiego i ujawnia się jego wielkość. Nie mówimy tego w duchu prozelityzmu, ale w duchu nawrócenia i posłuszeństwu wobec Słowa Bożego, ponieważ pewne jest, że ponowne połączenie Izraela z Kościołem wywoła reformę Kościoła; będzie to oznaczało nawrócenie obu stron. Będzie to również połączenie Kościoła z Izraelem.

Odnowa narodu izraelskiego jest cudownym znakiem i możliwością dla Kościoła, której znaczenia jeszcze nie umiemy pojąć. To właśnie teraz Izrael może podjąć na nowo kwestię Jezusa z Nazaretu i w pewnym niewielkim, ale znaczącym stopniu, już się to dzieje. Całkiem sporo osób w religii żydowskiej zaczęło uznawać Jezusa jako „chwałę Izraela”. Otwarcie uznają Jezusa jako Mesjasza i nazywają siebie Żydami „Mesjańskimi”, co jest zbliżone do „chrześcijanie” w języku oryginalnym, bez zajmowania się greckim tłumaczeniem. To pomoże nam przezwyciężać pewne ponure perspektywy w nas samych, sprawiając, że zrozumiemy, że pierwotna wielka schizma, dotykająca i zubażająca Kościół nie jest tak wielka, jak pomiędzy katolikami i protestantami, czy jak ta bardziej radykalna pomiędzy Kościołem a Izraelem.

Czasami w Nowym Testamencie, zwłaszcza po Zmartwychwstaniu, mówi się, że zwrot ku poganom jest efektem odrzucenia przez Izrael: „Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan” (Dz 13, 46). Jednak w Nunc Dimittis na początku Ewangelii, kwestia dotyczy niepowtarzalnego i wspaniałego planu Bożego w zakresie harmonii i wzajemnego zbudowania, który jeszcze nie został uzgodniony. Fakt, że Chrystus jest „światłem na oświecenie pogan” nie jest postrzegany jako kara dla Izraela, ale jako jego „chwała”. Jak cudownie jest, w kontekście Bożego Narodzenia, ponownie umieścić tę pierwotną perspektywę w centrum uwagi Kościoła, bo przecież ona właśnie się wypełni i nic i nikt nie może zapobiec realizacji Bożego planu w czasie, który On przewidział. Pewnego dnia Chrystus faktycznie będzie „światłem na oświecenie pogan i chwałą ludu swego Izraela” i jest nim już teraz! Słowa Symeona nie były więc tylko życzeniem, ale proroctwem.

źródło

http://www.catholicsforisrael.com/en/articles/israel-and-the-church/100-christ-the-glory-of-israel


Leave a reply